Witajcie moi kochani…zapraszam na moje ezo-czytadełko…W każdym staram się dla Was przemycić przesłanie,myśl wartą uwagi i dzisiaj tak będzie…zapraszam życząc Wam pięknego dnia i dużo uśmiechu …:-)
Szczęśliwe życie przegania mrok…
Pewnej nocy, kiedy świat spał otulony ciszą, a księżyc rozlewał srebro po dachach i drzewach, stara zielarka Mira usiadła przed swoim domem z kubkiem naparu z melisy. Lubiła tę porę — wtedy granica między tym, co widzialne, a tym, czego nie dostrzega ludzkie oko, była najcieńsza.
Tej nocy poczuła obecność.
Z mroku wyłoniła się postać w czarnym płaszczu. Nie budziła strachu. Była spokojna, cicha, jak cień przesuwający się po wodzie.
— Przyszłaś po mnie? — zapytała Mira bez drżenia w głosie.
Postać skinęła głową.
— Taki jest rytm wszechświata. Wszystko wraca do źródła.
Mira uśmiechnęła się łagodnie i odłożyła kubek.
— A jednak jest coś silniejszego niż ty.
Postać milczała.
Mira wstała i położyła dłoń na swoim sercu.
— Szczęśliwe życie.
W tej chwili wokół niej zapłonęło delikatne złote światło. Powietrze zadrżało, jakby śpiewały niewidzialne struny. W świetle zaczęły pojawiać się obrazy: jej śmiech z dzieciństwa, narodziny córki, dłonie ukochanego splecione z jej dłońmi, wiosenne poranki pachnące ziemią po deszczu, ludzie, którym pomogła odzyskać nadzieję.
Każda chwila przeżyta z wdzięcznością i miłością tworzyła wokół niej świetlisty krąg.
Postać cofnęła się o krok.
— Czego się boisz? — zapytała Mira.
— Nie boję się — odpowiedział cień. — Ale tam, gdzie dusza żyła naprawdę, nie mam władzy. Mogę zabrać ciało, lecz nie dotknę światła.
Mira spojrzała w gwiazdy.
I wtedy zrozumiała coś, czego przez lata uczyły ją zioła, sny i cisza nocy: śmierć nie przychodzi po tych, którzy żyją pełnią serca. Ona przychodzi tylko zamknąć jedne drzwi… gdy dusza już otworzyła następne.
Złote światło wokół Miry stało się jaśniejsze.
Cień skłonił głowę.
— Twoja droga trwa dalej.
A potem rozpłynął się jak mgła o świcie.
Mira została sama pod niebem pełnym gwiazd. Serce miała spokojne jak tafla jeziora. Wypiła ostatni łyk melisy i uśmiechnęła się do księżyca.
Bo tej nocy wiedziała już na pewno:
szczęśliwe życie przegania śmierć.
Miłość osłabia jej cień.
Wdzięczność odbiera jej ciężar.
A dusza, która świeci własnym światłem, nigdy naprawdę nie odchodzi — tylko zmienia kształt swojej podróży. ✨🌙
Z miłością do siebie i świata
Majuszka


