popmagicznamaja

Magia dzieciństwa

Właściwie to nie wiem dlaczego ale usilnie się zastanawiam, z jakiego powodu od kilku dni chodzi za mną hasło dzieciństwo…ani to czas bliski świętowaniu 1 czerwca Międzynarodowego Dnia Dziecka,do urodzin mojej córki jest jeszcze sporo czasu…a jednak wszystko kręci się wokół tego słowa.
A zatem niech będzie…🦋😘
Magia dzieciństwa…
Nie taka z bajek, ale ta prawdziwa — cicha, codzienna, ukryta w drobiazgach.

W porannej mgle, która zamieniała podwórko w zaczarowaną krainę.
W trzepaku, który był statkiem kosmicznym, zamkiem albo bazą tajnych agentów,miejscem spotkań dzieci i młodzieży z blokowisk i pobliskich domków.
W cieple dłoni mamy, w zapachu świeżego chleba,który jedliśmy odrywając kawałek po kawałku,w dźwięku deszczu stukającego o parapet, gdy siedziało się pod kocem z kubkiem kakao.

Nie potrzebowaliśmy wiele, żeby być szczęśliwi.
Wystarczyła dziecięca fantazja aby była przepyszna zabawa…któż z nas nie krzyczał „Panie pilocie dziura w samolocie”,lub „Jacek i Barbara -zakochana para”.
Nie wiem, kiedy przestałam wierzyć w to, że drzewa potrafią mówić.
Może wtedy, gdy kazano mi „nie bujać w obłokach”.
Może wtedy, gdy ktoś powiedział, że wróżki to tylko bajki.
Albo wtedy, gdy przestałam słyszeć ciszę — tę prawdziwą, między oddechem a myślą.

A przecież pamiętam.
Pamiętam smak malin prosto z krzaka, które miały w sobie coś z innego świata.
Pamiętam, jak potrafiłam godzinami gapić się w chmury i rozmawiać z nimi bez słów.
Pamiętam uczucie, że wszystko ma sens, nawet jeśli nie potrafię go nazwać.

Dzieci nie pytają „czy to możliwe?”. One po prostu wiedzą.
Wiedzą, że świat jest żywy. Że można czuć kolory, słyszeć emocje, śmiać się z deszczem.
Z czasem uczymy się, że trzeba być „normalnym”, „rozsądnym”, „dorosłym”.
Zamieniamy intuicję na analizę. Wyobraźnię na plan. Ciekawość na lęk.

Ale dusza… dusza nie zapomina.

Czasem w śnie przypomni nam o świetlistej łące, gdzie biegała z wiatrem.
Czasem w zapachu starej książki odzywa się wspomnienie, które nie wiadomo skąd się wzięło.
Czasem dziecko patrzy nam w oczy i widzimy w nim siebie — tę sprzed wszystkiego.
Dzieci widzą świat sercem. I może właśnie dlatego świat wtedy jest w ich oczach taki piękny.
Z czasem uczymy się zasad, granic, logiki… i powoli tracimy ten czar.
Ale on wcale nie znika.
Magia dzieciństwa wciąż tam jest — schowana gdzieś głęboko, czeka, aż znowu ją zauważymy i odkryjemy w śmiechu,drobnych radościach i smakach które będziemy próbować odnaleźć.

Czasem wystarczy się zatrzymać, jak to mówi młodzież -wyluzować 🦋Popatrzeć w niebo.Zdjąć szpilki, krawat. Posłuchać dobrej muzyki i przypomnieć sobie siebie z tamtych lat.

Ściskam Was Majuszka

Zobacz inne ostatnie wpisy ze świata kart oraz ezotertyki