popmagicznamaja

Moje Samhain

🌒 Zapraszam na „Moje Samhain” ,króciutkie opowiadanko ,które wpasowuje się w klimat ostatniego dnia października …chyba bardziej niż suche fakty historyczne… 🔥✨

Wiatr niósł zapach dymu i mokrych liści. Mgła spływała z pól jak mleczny welon, a świat zdawał się wstrzymywać oddech.
Maeve szła w stronę wzgórza, gdzie od pokoleń palono ogień Samhain. Mówiła, że tam, między językami płomieni a mrokiem, można usłyszeć głosy tych, którzy odeszli.

Niosła ze sobą stare jabłko i małą glinianą lampę. W dłoniach czuła chłód, ale w sercu tliło się coś nieuchwytnego – mieszanka tęsknoty i nadziei.

Na szczycie wzgórza czekał ogień.
Płonął wysoko, tańcząc jak żywa istota, której każdy ruch miał znaczenie. Druid, stary jak sama ziemia, uniósł dłonie do nieba i szeptał słowa w języku, którego nikt już nie rozumiał.

Maeve przystanęła.
Złożyła jabłko w trawie i zapaliła lampę. Płomień zadrżał, jakby rozpoznał swoją starszą wersję w ognisku.

– Przyszłaś – odezwał się głos obok niej.
Nie było nikogo, a jednak był ktoś.
Głos miękki, znajomy, niosący zapach miodu i dymu.

– Przyszłam po odpowiedź – wyszeptała. – Co mam zostawić, żeby ruszyć dalej?

Ogień zasyczał. Druid spojrzał w jej stronę, a wiatr zerwał się nagle, unosząc iskry w noc.
Iskry zatańczyły wokół Maeve, jakby każda z nich była wspomnieniem – twarzą, gestem, śmiechem kogoś, kogo kochała.

– Zostaw to, co już cię nie niesie – powiedział głos. – Nie wszystko, co kochasz, ma zostać. Ale wszystko, co puścisz, wróci do ciebie, odmienione.

Maeve zamknęła oczy. Wypuściła powietrze. W sercu usłyszała trzask – jakby pękła skorupa, którą nosiła od miesięcy.
Kiedy otworzyła oczy, płomień był spokojny. Ciepły. Ukojony.

W ciszy zrozumiała, że Samhain nie jest świętem śmierci, lecz świętem powrotu.
Że każda ciemność jest tylko chwilą między oddechami światła.
Że przodkowie nie odchodzą – po prostu zmieniają miejsce, z którego nas słuchają.

Zdmuchnęła lampę i wyszeptała:
– Dziękuję. Idę dalej.

Kiedy zeszła ze wzgórza, noc pachniała jabłkami i dymem.
A gdzieś w głębi serca, między wspomnieniem a nadzieją, wciąż tlił się mały płomień – ogień Samhain. 🔥

Z miłością do siebie i świata
Majuszka

Zobacz inne ostatnie wpisy ze świata kart oraz ezotertyki