
„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie?” Adam Mickiewicz Dziady cz.II.
Słowa te wryły się mocno w moją pamięć i gdy tylko pomyślę o wyjątkowym czasie wypadającym na przełomie października i listopada,mam przed oczami czas późnej jesieni, spowitej mgłą, tajemniczej, w której masy zimnego powietrza przeplatają się z ciepłymi.Kiedy to drzewa gubią ostatnie liście a deszcz lub śnieg smaga twarz.
W kulturze Słowian,słowo ,,dziad,, oznaczało zmarłego. Stąd pochodziła również nazwa obrzędu zadusznego polegającego na organizowaniu rytualnego poczęstunku.Był to rodzaj uczty przygotowywanej przez żyjących dla duchów przodków.
Wierzono, że dusze zmarłych nie tak od razu opuszczają ziemię i zanim przejdą przez rzekę Zapomnienia i wejdą w Zaświaty, bytują wśród żywych około 40 dni.Po tym czasie udawały się do Nawii, którą mogły opuścić w konkretnym czasie.Wizyty na ziemskim padole miały miejsce między innymi na przełomie jesieni i zimy oraz kwietnia i maja a ich czas był ściśle związany ze zmianami w przyrodzie i fazami księżyca .
W tym czasie przygotowywano się do ugoszczenia wędrowców z zaświatów.Wierzono bowiem że,ich wsparcie może uchronić domostwo i cały dobytek przed wszelakimi nieszczęściami, duchy reprezentowały zarówno śmierć jak i odrodzenie zatem ich moc była wielka.
Przygotowywano całe gospodarstwo na przybycie gości . W obejściach panował porządek.Palono ogniska aby zdrożona dusza mogła się ogrzać, nastawiano wielkie balie z wodą aby mogła się obmyć z trudów podróży. Wszędzie panował spokój,starano się rozmawiać ściszonym tonem aby wędrowców nie wystraszyć.Wszelkie przygotowania czyniono za dnia. Otwierano szeroko drzwi i okna,nie palono w piecach aby ułatwić przybycie duszom.Nie zamiatano, nie używano ostrych narzędzi , nie rąbano drewna, nie szyto .Najstarszy z rodziny na głos wymawiał zaproszenie na wieczerze, na której zmarli mieli świętować w raz z żywymi.Na stołach królowała kutia, kasze, miody i piwa. Strawa dla gości była przygotowywana w specjalnej misie i stawiana na stole na którym wieczerzano.
Aby ustrzec się przed złośliwymi duchami wokół domu rozsypywano sól i zakładano drewniane maski zwane karboszkami, które to zdejmowano przy wieczerzy i następnego dnia palono .Po wieczerzy nie sprzątano stołów , zostawiano je do rana a siedziska i ławy obsypywano popiołem aby sprawdzić czy domostwo odwiedzili goście z Zaświatów czy też nie.
Warto także wspomnieć że, żebracy, żyjący na granicy wykluczenia ze społeczności , na granicy życia i śmierci,kojarzeni z praojcem również zwani byli dziadami.Wierzono że,ich modlitwy mają niezwykle silną moc i nie wolno było ich wypuścić w świat bez kawałka chleba lub poczęstunku ciepłym posiłkiem.
Życzę Wam ciekawego czytania mojego czytadełka:-)
Wasza Majuszka
Szczepanik Paweł, Słowiańskie zaświaty. Wierzenia, wizje i mity, wyd. Wszechnica Triglava, Szczecin 2018.
Kajkowski Kamil, Mity, kult i rytuał. O duchowości nadbałtyckich Słowian, wyd. Wszechnica Triglava, Szczecin 2017.
Centrum prasowe i komunikacji z otoczeniem Uniwersytetu SWPS-Dziady słowiańskie święto zmarłych i żywych


